Okazało się , że oni chcieli mnie zaprosić na imprezę do
niejakiego Simona. Oczywiście , że się zgodziłam. Szliśmy wszyscy wolnym
krokiem. Czasami parę słów wydobyło się z ust Niny. Gdy dotarliśmy na miejsce
okazało się , że ten chłopak jest bogaty. No ale co ja mogłam się spodziewać o
rozpieszczonym chłopaku. Ja jestem też bogata ale sądząc jak on się zachowuje
to nie można mnie porównywać do niego.
- Elo! – krzyknął do chłopaków a potem z każdym przybił
piątkę prócz mi i Ninie.
-No witam drogie panie- powiedział do nas Simon.
- Odpuść sobie – powiedziała Nina i wyminęła go. Nie
wiedziałam co zrobić więc stałam patrząc się głucho w niego.
- No więc ty moja śliczności jak masz na imię? – powiedział
a raczej chciał powiedzieć z francuskim akcentem.
- Lily, a ty jesteś Simon prawda- powiedziałam nieśmiało.
- Tak, no ale co ja poradze , że takie ciacha jak ja są
wszędzie poznawalne- uśmiechnął się łobuzersko.
-Aha?- powiedziałam nieco pewnie.
-No co aha, choć mała- i zaczął iść w stronę stolika gdzie
były plastikowe kubeczki i ciecz.
- Chcesz może jakiegoś soku? – zapytał cwaniacko.
- Taa SOKU chcę – powiedziałam z naciskiem na SOKU.
- Proszę – i po tych słowach podał mi zielono ciemnego
drinka w kubeczku. Uśmiechnęłam się i wziełam kubeczek z zawartością , której
nie było już po paru sekundach.
- Jeszcze? – zapytał uśmiechając się złośliwie.
- Nie – uśmiechnęłam się sztucznie. Po tych słowach wziął
mnie za rękę i pociągnął w stronę sofy. Usiedliśmy. Zastanawiałam się co
powie….
- A więc słyszałem , że kolegujesz się z elitą szkolną
- Oh , to elita?
-Tak , nie wiedziałaś o tym?
-Szczerze mówiąc nie pytałam ich się jeszcze tego.
- Aha ….. Nie zadawaj się
Justinem! – powiedział poważnie. Co? O co mu chodzi?
- Dlaczego?- zapytałam ze zdziwieniem i złością.
- Bo on nie jest ciekawym typem , która powinna taka piękna
buźka jak ty z nim kręcić , tylko ze mną – no i znowu…
- Nie będziesz mi
mówić z kim nie powinnam się zadawać a z kim tak i nie rób sobie pieprzonej nadziei –
krzyknęłam i odeszłam do stołu z drinkami. Ugh co za debil! Już go nie lubię.
Siedząc tutaj tak pomyślałam , że po co tracić czas na rozmyślanie o tym dupku i na tym co mi
powiedział Bo on nie jest ciekawym typem o co w ogóle mu chodziło? Wstałam i
odeszłam od stołu. I zaczełam szukać wzrokiem Nine lub chłopaków , lecz nic. No
trudno sama będę musiała tańczyć. Bywa. Szerokim krokiem weszłam na środek
parkietu. Najpierw nie pewnie poruszałam biodrami. Ale gdy już się
przyzwyczaiłam to zaczełam wykonywać odważnie ruchy. Gdy poruszałam się do
piosenki którą w ogóle nie znałam walnełam kogoś w rękę. Gdy już chciałam
powiedzieć „przepraszam” zauważyłam że to Simon. O nie jemu nie powiem
„przepraszam” nie dość , że mnie wkurzył to jeszcze przystawia się do mnie.
- Możemy pogadać? – powiedział spokojnie i bez żadnych
„kochanie, kotku”
- Okej, ale oby to było coś ważnego. – powiedziałam
zirytowana nim. Odeszliśmy kawałek od środka salonu (parkietu). Nie odzywał
się. Cisza.
- Jak masz zamiar stać tak i nic nie mówić to żegnam
- Nie czekaj – pociągnął mnie w jego stroną
- Mów co chcesz
- No więc przepraszam Cię i ….
- Iii?
- i ch wtedy gdy powiedziałem : Bo on nie jest ciekawym typem chodziło mi o to , że jest nie
bezpieczny. On jest gangsterem, a wiesz jak to z takimi lepiej się nie zadawać…
- odpowiedział bojąc się mojej reakcji.
- A inni?- zapytałam.
- Chodzi Ci o Harrym , Niallu i reszty? O nich to cisza.
-Aha
- Oczywiście nie zabraniam Ci z nim no wiesz …. tyle , że
Cię ostrzegam abyś nie popełniła jakiego kol wiek głupstwa ….
- Ym… dziękuje, że o mnie się troszczysz choć znamy się pare
godzin a nawet mniej , ale dam sobie radę sama bez żadnych ostrzeżeń i
informacji o innych… - z dziwną miną odeszłam od niego. Jakiś on po paprany ….
Ehh.
-Zatańczysz?
– zapytał Justin Justin Justin! A
jeżeli to na prawdę gangster I jeżeli mu od mówie to mnie zbije na kwaśne jabłko? Tak wiem na
oglądałam się za dużo tych filmu ‘since fik szyn ‘ i innych takich. No ale co
ja po radzę? Bo on nie jest ciekawym typem,
Bo on nie jest ciekawym typem …. Ta sama linijka powiedziana przez
Simona, dudniła mi w głowie cały czas.... Dobra powrót do rzeczywistości!!
Ryzyk fizyk. Powiem Nie.
- Jeżeli nie chcesz to okej – powiedział nadzwyczajnie ze
smutkiem w głosie i poszedł sobie. A jeżeli teraz się zemści za to , że nie
chciałam z nim tańczyć? A co jeśli …. Lily uspokój się wdech i wydech wdech i
wydech. Nagle ktoś mnie pociągnął za rękę na środek. To był Justin.
- Przepraszam ale nie mogłem nie zatańczyć z tobą. To było
silniejsze ode mnie. – wychrypiał seksownie ,mmm rozpłynę się zaraz. Już sobie
wiedzę go go… ZIEMIA DO MNIE !!!! CO JA MYŚLE CO JA MYŚLE , KURWA.
Cichutki hihot wydobył się z ust Justina. Z czego on się tak
śmieje? Chyba nie powiedziałam tego na głos co? Kurwa oby nie oby nie.
- Jeżeli zastanawia się z czego śmieję to powiem jedno tak
po prostu jakoś przypomniało mi się moje dzieciństwo jak byłem mały i robiłem
kawały dla rodziny.
-Ahaa – kontynuując nasz taniec patrzyłam się w jego brązowe
tęczówki . Miał cudowne oczy. Lecz gdzieś daleko wydawało mi się , że za tą barwą
jest coś czerwonego. Ale to na pewno moje przewidzenia po tych drinkach nie źle
musiało mi się zakręcić w bani. Chwila Chwila. Powrót do drugiego zdania Miał cudowne oczy . serio? Nie mam o
czym już myśleć. Jestem już zdecydowanie pijana, choć mało wypiłam ale możliwe
, że to był alkohol z narkotykami czy z innymi prochami. A bóg wie. Znowu
cichutki chichot wydobył się z pulchnych ust Justina. Co mu jest? Chyba
nawdychał się czegoś….
---------------------------------
więc tak rodział krótki ponieważ wstawiłam go na zachętę jeżeli chcesz 3 rozdział to chociaż postaw kropke zwykłą bo wiem , że czytasz i wiele to dla mnie znaczy ;) 5 komentarz lub więcej daje next :)
super chce wiecej
OdpowiedzUsuń